Wiedza na co dzień
Wiedza na co dzień / Zdrowie / artykuł
Zdrowie · 5 min czytania

Ile trzeba spać? Nauka mówi o przedziale, nie o jednej liczbie

Sen krótszy niż siedem godzin i dłuższy niż dziewięć wiążą się z wyższym ryzykiem, a najbezpieczniej wypada środek przedziału. Ale zależność to nie to samo co przyczyna, a długi sen bywa objawem, nie powodem.

Osoba śpiąca spokojnie w łóżku, otoczona jasną pościelą i poduszkami
Ludzie idący przez park w jesiennych barwach
Badania nad snem prowadzi się na populacjach milionów osób. Pokazują zależności, nie dowody na przyczynę.

Sen ma kształt litery U

Kiedyś pytano, ile snu potrzeba człowiekowi, i szukano jednej liczby.

Dziś wiadomo, że to nie liczba, tylko przedział.

Metaanaliza siedemdziesięciu jeden badań kohortowych, obejmująca ponad trzy miliony osiemset tysięcy osób, pokazała zależność w kształcie litery U: najniższe ryzyko chorób układu krążenia występuje u osób śpiących około siedmiu i pół godziny na dobę, a ryzyko rośnie zarówno przy krótszym, jak i przy dłuższym śnie.

To nie znaczy, że siedem i pół godziny to liczba magiczna dla każdego, bo indywidualne potrzeby się różnią, ale że w dużych populacjach najbezpieczniej wypada środek tego przedziału.

Analiza objęła badania z całego świata i różnych grup wiekowych, więc to jedna z solidniejszych rzeczy, jakie wiemy o śnie.

Co mówią liczby

Metaanaliza siedemdziesięciu dziewięciu badań, w których wzięło udział ponad trzy miliony uczestników, dała konkret: sen krótszy niż siedem godzin wiązał się z wyższym o czternaście procent ryzykiem zgonu, a sen dłuższy niż dziewięć godzin z wyższym o trzydzieści cztery procent.

Trzydzieści cztery procent robi wrażenie.

Ale trzeba to czytać ostrożnie, bo badania obserwacyjne pokazują związek, nie przyczynę.

Długi sen bywa skutkiem, nie powodem: towarzyszy depresji, chorobom przewlekłym i stanom zapalnym, które same w sobie zwiększają ryzyko zgonu, więc część tego efektu może nie pochodzić ze spania, tylko z choroby, której sen jest objawem.

Autorzy metaanaliz piszą o tym wprost i dlatego mówią o zależności, a nie o tym, że wystarczy ograniczyć sen, żeby żyć dłużej.

Czy krótki sen sam szkodzi

Na to pytanie próbują odpowiedzieć badania z randomizacją mendelowską.

To metoda, która szuka wariantów genetycznych związanych z krótkim snem i sprawdza, czy idą za nimi choroby, co pozwala ominąć problem odwrotnej przyczyny.

Wyniki sugerują, że krótki sen może być przyczyną choroby wieńcowej i niewydolności serca, natomiast związek długiego snu z chorobami serca pozostaje niejasny.

To obiecujący kierunek, ale nie rozstrzygnięcie.

Co dzieje się w nocy

Sen nie jest pauzą.

W tym czasie mózg porządkuje pamięć i przygotowuje się na to, czego będzie się uczył następnego dnia, a proces jest dwukierunkowy i aktywny, nie bierny.

Jednocześnie działa układ odpornościowy.

Białka zapalne, między innymi interleukina pierwsza beta, czynnik martwicy nowotworu alfa i interleukina szósta, biorą udział w dwukierunkowej zależności między snem a stanem zapalnym, a niedobór snu sprzyja utrzymywaniu się przewlekłego, cichego stanu zapalnego.

To jedna z lepiej opisanych zależności biologicznych w tej dziedzinie, więc tu mówimy o mechanizmie, nie o domysłach.

Ile właściwie spać

Amerykańska Akademia Medycyny Snu rekomenduje dorosłym w wieku od osiemnastu do sześćdziesięciu lat minimum siedem godzin na dobę.

Nie siedem i pół, nie osiem. Minimum siedem.

Rekomendacja dotyczy zdrowych dorosłych i nie jest poradą medyczną dla konkretnej osoby, bo potrzeby zmieniają się z wiekiem, stanem zdrowia i stylem życia.

Poprawa jakości snu wiąże się w badaniach z mniejszym nasileniem objawów depresji i lęku, ale efekt ten słabnie z czasem, średnio po około dwudziestu tygodniach.

Więc sen pomaga, ale nie zastępuje leczenia, gdy problem jest głębszy i nie ustępuje po zmianie nawyków. Jeśli ktoś od miesięcy śpi źle, chrapie i budzi się zmęczony, to pytanie do lekarza, nie do artykułu.

Źródła i dalsza lektura

Przeczytaj także