Najszybszy komputer świata: ile operacji robi na sekundę
Najszybszy komputer świata wykonuje ponad miliard miliardów operacji na sekundę. Wyjaśniamy, co oznaczają te liczby i do czego potrzebna jest taka moc.

- Najszybszy superkomputer świata, amerykański El Capitan, osiąga w teście HPL wydajność 1,742 eksaflopsa, czyli 1,742 miliarda miliardów operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę.
- Jeden eksaflops to 10 do potęgi 18 operacji na sekundę, czyli kwintylion obliczeń wykonywany co sekundę.
- Współczesny smartfon osiąga kilka miliardów operacji na sekundę, co w 1993 roku dałoby mu miejsce w pierwszej trzydziestce światowych superkomputerów.
- Taka moc służy symulacjom broni jądrowej, prognozom klimatu, badaniu materiałów i projektowaniu nowych leków.
Co to znaczy eksaflops
Szybkość superkomputerów mierzy się w jednostce zwanej FLOPS, która opisuje liczbę operacji zmiennoprzecinkowych wykonywanych w ciągu jednej sekundy. To po prostu liczba obliczeń na ułamkach dziesiętnych, jakie maszyna jest w stanie zrealizować co sekundę, bez przerwy i bez spadku tempa. Najszybszy komputer świata, amerykański El Capitan zbudowany w laboratorium Lawrence Livermore, osiąga w oficjalnym teście wydajność 1,742 eksaflopsa. Przedrostek eksa oznacza kwintylion, czyli jedynkę, za którą stoi osiemnaście zer, a to liczba, której nikt nie potrafi sobie wyobrazić.
Tę wielkość znacznie łatwiej poczuć przez konkretne i namacalne porównanie. El Capitan wykonuje w jedną sekundę ponad miliard miliardów operacji, a dokładniej 1,742 miliarda miliardów, co w zapisie daje jedynkę z osiemnastoma zerami. Gdyby każdy z około ośmiu miliardów ludzi na Ziemi wykonywał jedno obliczenie na sekundę, wszyscy razem potrzebowaliby ponad sześciu lat, by dorównać temu, co ta jedna maszyna robi w jedną sekundę. Tak ogromna skala to właśnie istota trwającego od dekad wyścigu o najszybsze superkomputery świata.
Maszyna większa niż hala sportowa
El Capitan nie jest pojedynczym komputerem, lecz systemem tysięcy połączonych ze sobą procesorów pracujących jak jedna ogromna maszyna. Zbudowany przez firmę Hewlett Packard Enterprise na procesorach AMD, zajmuje powierzchnię dużego pomieszczenia i składa się z ponad jedenastu milionów rdzeni obliczeniowych. Całość pobiera tyle energii elektrycznej, ile niewielkie miasto, a odprowadzanie wydzielanego ciepła wymaga wydajnego układu chłodzenia wodnego. To urządzenie projektowane od podstaw wyłącznie pod jedno zadanie: liczyć możliwie szybko i możliwie niezawodnie. Każda z tych maszyn kosztuje setki milionów dolarów i powstaje na specjalne zamówienie.
Jeszcze niedawno tytuł najszybszego należał do komputera Frontier z laboratorium Oak Ridge, który jako pierwszy na świecie przekroczył granicę jednego eksaflopsa. El Capitan zdetronizował go, podnosząc poprzeczkę o kolejne setki petaflopsów i umacniając przewagę amerykańskich laboratoriów badawczych. Wyścig trwa nieprzerwanie, bo każda nowa generacja maszyn niemal podwaja moc poprzedniej, a przywództwo w tej dziedzinie bywa traktowane jako miara potęgi technologicznej całego państwa. Wyniki takich obliczeń publikuje się w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych na świecie. To wyścig, w którym Stany Zjednoczone, Chiny i Europa rywalizują o każdy kolejny rekord.
Do czego potrzebna jest taka moc
El Capitan nie służy do grania, przeglądania internetu ani do zwykłej pracy biurowej. Jego główne zadanie to symulacje broni jądrowej, które pozwalają sprawdzać stan starzejących się głowic bez przeprowadzania rzeczywistych testów. Stany Zjednoczone od dziesięcioleci używają superkomputerów do utrzymywania arsenału w gotowości, a każda nowa maszyna daje dokładniejsze prognozy zachowania materiałów w ekstremalnych warunkach. To praca, od której zależy bezpieczeństwo całych narodów, a nie technologiczna ciekawostka. Wydajność mierzy się w tych samych jednostkach niezależnie od producenta danej maszyny.
Ta sama moc przydaje się jednak również w nauce i medycynie, gdzie przynosi realne korzyści. Superkomputery symulują zmiany klimatu na dziesięciolecia do przodu, modelują procesy fuzji jądrowej, projektują wydajniejsze baterie i pomagają szukać nowych leków. Symulowanie pojedynczej złożonej cząsteczki czy całego układu pogodowego wymaga bilionów obliczeń, których nie wykona żaden zwykły komputer. Dlatego najszybsze maszyny świata trafiają do laboratoriów i ośrodków badawczych, a nie do biurowców. Dla porównania zwykły komputer domowy jest miliony razy wolniejszy od tych kolosów.
Dlaczego komputery wciąż przyspieszają
Wyścig od dekad napędzało prawo, które nazwano prawem Moore'a na cześć jednego z pionierów elektroniki. Przewidywało ono, że liczba tranzystorów w układzie scalonym podwaja się mniej więcej co dwa lata, co regularnie przekładało się na wzrost wydajności. Choć to tempo w pojedynczych procesorach wyraźnie zwolniło w ostatnich latach, superkomputery nadal rosną w siłę dzięki łączeniu coraz większej liczby procesorów w jedną maszynę. Skala zamiast pojedynczej szybkości stała się dziś głównym motorem dalszego postępu w tej dziedzinie.
Równolegle rośnie też sprawność energetyczna, która ma dziś kluczowe znaczenie praktyczne. Każda nowa generacja wykonuje więcej operacji na każdy wat zużytej energii, bo inaczej astronomiczne rachunki za prąd udusiłyby cały projekt. Producenci prześcigają się w projektowaniu procesorów i układów połączeń, które liczą szybciej przy jednocześnie mniejszym poborze. Dzięki temu kolejne maszyny są nie tylko szybsze, ale i tańsze w utrzymaniu, co dodatkowo podsyca konkurencję między państwami i koncernami. Takie maszyny pracują nieprzerwanie przez całą dobę przez wiele lat bez chwili przerwy.
Wyścig do kolejnej granicy
Następnym celem po erze eksaskali jest zettaskala, czyli maszyny tysiąc razy szybsze od dzisiejszych rekordzistów. To granica jednego zettaflopsa, czyli jedynki z dwudziestoma jeden zerami, której osiągnięcie planuje się na najbliższe dekady. Wymagałaby ona przełomu w energooszczędności i zupełnie nowych architektur, bo dzisiejsze superkomputery już teraz zbliżają się do granic opłacalności energetycznej. Państwa i koncerny inwestują w ten cel miliardy, widząc w nim klucz do przyszłych odkryć naukowych. Dlatego inwestycje w superkomputery traktuje się dziś jak inwestycje w bezpieczeństwo i naukę.
W grze są także nowe pomysły, które mają obejść ograniczenia klasycznej elektroniki. Badane są maszyny łączące procesory klasyczne z akceleratorami, a nawet prototypy wykorzystujące komputery kwantowe jako pomocnicze jednostki do wybranych zadań. Żadne z tych rozwiązań nie zastąpi dziś superkomputera, ale wskazuje kierunek, w którym zmierza cała dziedzina. Granica między tym, co klasyczne i kwantowe, powoli zaczyna się zacierać. Kolejny rekordzista może powstać znacznie szybciej, niż się tego spodziewamy. To jeden z nielicznych obszarów techniki, gdzie postęp wciąż dokonuje się w zawrotnym tempie.
Czy Twój komputer też kiedyś tak policzy
Ciekawa jest perspektywa historyczna, która dobrze pokazuje tempo postępu. Twój smartfon wykonuje kilka miliardów operacji na sekundę, a ściślej kilka gigaflopsów, co jeszcze kilkadziesiąt lat temu było zupełnie nieosiągalne. Gdyby przenieść go do 1993 roku, zająłby miejsce w pierwszej trzydziestce najszybszych superkomputerów świata, wyprzedzając maszyny, które kosztowały wtedy miliony dolarów. To pokazuje, jak błyskawicznie technologia, która kiedyś była szczytem możliwości, staje się codziennością. Każda z tych maszyn kosztuje setki milionów dolarów i powstaje na specjalne zamówienie.
Choć El Capitan wydaje się dziś nieosiągalny, historia uczy, że za kilkadziesiąt lat podobna moc może zmieścić się w kieszeni. Najszybsze maszyny świata zawsze wyznaczały granicę, do której z czasem doganiała reszta urządzeń. Superkomputer z przeszłości, który wypełniał całą halę i potrzebował własnej elektrowni, dziś przegrywa z telefonem w twojej dłoni. Dzisiejszy rekordzista czeka po prostu na swoją kolej, by z roli cudu techniki zejść do roli zwykłego urządzenia. Wyniki takich obliczeń publikuje się w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych na świecie.
Sedno jest takie, że moc obliczeniowa nigdy nie przestaje tanieć. Każde dziesięciolecie przesuwa granicę tego, co mieści się w domowym komputerze, o kilka rzędów wielkości. Dlatego liczba operacji na sekundę, która dziś robi ogromne wrażenie, za kilkadziesiąt lat będzie brzmieć archaicznie. Postęp w tej dziedzinie jest jedną z nielicznych rzeczy, które od dekad w ogóle nie zwalniają. To wyścig, w którym Stany Zjednoczone, Chiny i Europa rywalizują o każdy kolejny rekord. Wydajność mierzy się w tych samych jednostkach niezależnie od producenta danej maszyny.
Źródła i dalsza lektura
- ITwiz: ranking TOP500 — El Capitan umacnia dominację i wchodzi w erę eksaskali (2025-11-18)
- Network World: El Capitan zdetronizował Frontier i zdobył tytuł najszybszego superkomputera świata (2024-11-18)
- AMD: globalne przywództwo w superkomputerach — El Capitan i Frontier (2025-06-10)
- Wikipedia: superkomputer — definicja i skala wydajności (2025-12-31)