Orki robią sobie nawzajem peeling wodorostami. Nikt tego wcześniej nie widział
Dwa orki płyną blisko siebie, a między nimi tkwi kawałek wodorostu. Ustawiają się w literę S i razem toczą go po swoich ciałach, żeby pozbyć się martwego naskórka. Tego nie widziano wcześniej u żadnego ssaka morskiego.

- Badanie opublikowane 23 czerwca 2025 roku w Current Biology opisuje allokelping: orki odrywają kawałki listownicy i używają ich do wzajemnego masażu oraz złuszczania martwego naskórka.
- Naukowcy obserwowali z drona grupę J pod w cieśninie Salish przez dwanaście dni. Odnotowali trzydzieści takich zachowań, w których brało udział dziewiętnaście z dwudziestu pięciu osobników tej grupy.
- To pierwszy udokumentowany przypadek, gdy ssak morski nie tylko używa przedmiotu, ale sam go wytwarza, oddzielając kawałek łodygi zębami i wykorzystując opór wody.
- Orki wybierały na partnerów osobniki spokrewnione i w podobnym wieku, co wskazuje, że zachowanie ma także funkcję społeczną, nie tylko higieniczną.
- Liczebność popul orek z cieśniny Salish w lipcu 2025 roku wynosiła siedemdziesiąt cztery osobniki: dwadzieścia siedem w grupie J, czternaście w K i trzydzieści trzy w L.
- Listownica, z której orki robią narzędzia, rośnie do około trzydziestu sześciu metrów długości, a jej łodyga jest elastyczna i gładka, więc nie rani skóry.

Orki znalazły sposób na peeling. Robią go sobie nawzajem
W cieśninie Salish, między wyspą Vancouver a stanem Waszyngton, można zobaczyć coś, czego nie widział wcześniej nikt, kto bada wieloryby od dziesięcioleci i spędza na wodzie całe sezony obserwacyjne.
Dwa orki płyną obok siebie.
Między nimi, wciśnięty w miejsce, gdzie kończy się brzuch jednej, a zaczyna brzuch drugiej, tkwi kawałek wodorostu, który jedna z nich trzymała w pysku jeszcze chwilę wcześniej.
Ustawiają się w literę S.
Razem toczą ten wodorost po swoich ciałach, raz po jednym boku, raz po drugim, przez kilka minut, czasem dłużej.
Naukowcy z Center for Whale Research nazwali to allokelpingiem.
Po polsku powiedzielibyśmy: wzajemne przecieranie się wodorostem.
Najpierw trzeba go sobie zrobić
Sama obserwacja, że zwierzę coś trzyma, nie byłaby sensacją.
Delfiny w zatoce Shark Bay w Australii noszą na pyskach gąbki, kiedy szukają jedzenia w piaszczystym dnie, i wiemy o tym od 1984 roku.
Różnica polega na czymś innym: te orki wodorostu nie znajdują, tylko go sobie robią, odrywając dokładnie taki kawałek, jaki jest im w danej chwili potrzebny.
Łodyga listownicy jest długa na kilkadziesiąt metrów i gruba na jakiś centymetr.
Wieloryb chwyta ją zębami w miejscu, gdzie jest cieńsza, a potem wykorzystuje opór wody i własny ruch, żeby odciąć krótki fragment.
Takiego zachowania nie odnotowano wcześniej u żadnego ssaka morskiego.
Kto komu robi peeling
Badacze obserwowali z drona grupę J pod przez dwanaście dni.
Mieli dziewięć godzin nagrań i trzydzieści przypadków tego zachowania.
Allokelping pojawił się w trzech grupach jednocześnie: J, K i L, we wszystkich kategoriach wieku i u obu płci, a w samej grupie J robiło to dziewiętnaście z dwudziestu pięciu osobników, co oznacza, że było to zachowanie powszechne, a nie wybryk jednego osobnika.
Jednak nie każdy z każdym.
Orki wybierały partnerów spokrewnionych i zbliżonych wiekiem, a to nie przypadek, bo podobnie wygląda u nich większość bliskich relacji.
Więc higiena to część odpowiedzi, ale nie cała.
Kontakt trwał zwykle pół minuty, jeden ponad trzy minuty, a najdłuższa obserwacja całego zachowania ciągnęła się dwanaście minut bez przerwy.
Po co im ten peeling
Orki zrzucają skórę, tak jak inne walenie.
W wodzie tego nie widać.
Naukowcy mają poszlakę: osobniki, które miały więcej martwego naskórka, robiły to częściej, ale to jeszcze korelacja, nie dowód, i sami autorzy zaznaczają, że potrzeba więcej danych, żeby cokolwiek przesądzić.
Druga możliwość jest społeczna.
Regularne bliskie kontakty budują i podtrzymują więzi w grupie, a orki mają ich wyjątkowo dużo jak na zwierzęta żyjące w otwartym oceanie.
Możliwe, że jedno i drugie.
Wodorost jest do tego wygodny: elastyczny, śliski i nie rani skóry, w przeciwieństwie do kamieni i piachu, o które pocierają się inne populacje orek na północy.
Zostało ich siedemdziesiąt cztery
Orki z cieśniny Salish są krytycznie zagrożone.
Spis z lipca 2025 roku wykazał siedemdziesiąt cztery osobniki.
Grupa J ma dwadzieścia siedem, K czternaście, L trzydzieści trzy, a w grupie K odnotowano najniższą liczbę w całej pięćdziesięcioletniej historii prowadzenia spisu, co pokazuje, że problem nie dotyczy tylko ogólnej liczby, ale też kondycji poszczególnych grup rodzinnych.
To zmienia sens tego odkrycia.
Ginie nie tylko liczebność, ale i zachowanie, które mogło powstawać przez pokolenia, bo żeby się go nauczyć, trzeba je zobaczyć u kogoś starszego, a na to potrzeba czasu i dobrych warunków.
Autorzy badania piszą wprost, że spadek listownicy w tych wodach też im nie pomaga.
Cieplejsza woda to mniej wodorostów. Mniej wodorostów to mniej okazji do robienia tego, czego nauczyły się od poprzednich pokoleń.