Sklonowana fretka urodziła młode. Pierwszy raz w historii
Antonia jest klonem fretki czarnonogi, która zginęła w 1988 roku. Sama wybrała partnera, samca o imieniu Urchin, i 18 czerwca 2024 roku urodziła trójkę młodych. Gatunek, którego pula genowa opiera się na siedmiu osobnikach, właśnie dostał nowe DNA.

- 18 czerwca 2024 roku fretka czarnonoga Antonia, sama będąca klonem, urodziła trójkę młodych w ośrodku Smithsonian NZCBI w Front Royal w Wirginii; jedno zginęło wkrótce po porodzie, samica Sibert i samiec Red Cloud przeżyły i są zdrowe.
- Młode powstały w wyniku naturalnego rozrodu — Antonia sama wybrała partnera, trzyletniego samca Urchin. Nie stosowano sztucznej inseminacji, co oznacza, że klon zachował normalne zachowania rozrodcze.
- Antonia urodziła się 23 maja 2023 roku. Jej materiał genetyczny pochodzi od dzikiej fretki Willi, która zmarła bez potomstwa w 1988 roku i której komórki zamrożono w Frozen Zoo w San Diego.
- Klonowanie prowadzono metodą międzydgatunkowego transferu jądra komórki somatycznej (SCNT): jądro komórki Willi wszczepiano do komórki jajowej fretki domowej, a zarodek nosiła fretka domowa jako surogatka.
- Elizabeth Ann, pierwszy klon zagrożonego gatunku w USA, urodziła się 10 grudnia 2020 roku, ale nie mogła mieć potomstwa z powodu wady macicy. Klon, który sam wydał młode, pojawił się dopiero w 2024 roku.
- W 2025 roku program przyniósł cztery mioty i dwanaście młodych fretek czarnonogich — sześć samic i sześć samców, w tym jedenaście w Wirginii i jedno w Kolorado.

Trójka młodych w ośrodku w Wirginii
Fretki czarnonogie (Mustela nigripes) były przez lata jednym z tych gatunków, o których w ochronie przyrody opowiadało się przyciszonym głosem, jako o przykładzie porażki. Dziś pokazuje się je tam, gdzie mówi się o ratowaniu gatunków. Wiosną 2024 roku w Smithsonian's National Zoo and Conservation Biology Institute w Front Royal w Wirginii wydarzyło się coś, czego nie zrobił wcześniej żaden klon na świecie. Fretka o imieniu Antonia zaczęła bez zachęty robić to, co robi każdy zdrowy drapieżnik: wybierać partnera. Obsługa ośrodka od razu zauważyła, że nie musi jej do niczego namawiać ani podawać środków wspomagających rozród.
18 czerwca 2024 roku Antonia urodziła trójkę młodych. Jedno zmarło wkrótce po porodzie, choć opiekunowie zrobili wszystko, co mogli, i walczyli o nie do końca. Przy życiu zostały dwie fretki: samica Sibert i samiec Red Cloud, obie w dobrym zdrowiu, obie osiągające kolejne etapy rozwoju bez opóźnień. Ich waga i apetyt rosły tak, jak powinny. Są pierwszymi w historii fretkami czarnonogimi pochodzącymi od ósmego historycznego założyciela gatunku, którego geny przetrwały w laboratorium znacznie dłużej niż w naturze.
Amerykańska służba ochrony przyrody ogłosiła ten fakt dopiero 1 listopada 2024 roku. Komunikat wstrzymywano kilka miesięcy, żeby mieć pewność, że młode są zdrowe i rozwijają się prawidłowo. W dniu publikacji miały już pięć miesięcy i przechodziły kolejne etapy rozwoju. Lekarze weterynarii mogli mówić o nich bez ostrożnych zastrzeżeń, jakich wymagały pierwsze tygodnie życia w ośrodku badawczym, gdzie każdy katar i każdy gram masy ciała są zapisywane w dokumentacji oraz porównywane z normami dla gatunku.
Antonia wybrała sama
Najbardziej zaskakujący szczegół tej historii nie wiąże się z laboratorium, mikroskopem ani zamrażarką z ciekłym azotem. Obsługa ośrodka posadziła Antonii do towarzystwa trzyletniego samca o imieniu Urchin. Wybrano go świadomie: był łagodny, spokojny i miał już za sobą udaną rolę ojca. Nadawał się lepiej niż zwierzę, które trzeba by było najpierw oswoić z obecnością samicy w rui i przyzwyczajać tygodniami do wspólnego wybiegu. Jego wiek też nie był przypadkowy, bo trzyletni samiec ma już za sobą pierwsze rozczarowania i zwykle podchodzi do rui spokojniej.
Antonia nie dostała zastrzyku. Nie podano jej hormonów ani nie użyto cewnika do sztucznej inseminacji, nie trzeba było liczyć optymalnego momentu owulacji ani pilnować okna kilku godzin. Sama podeszła do samca i sprawdziła, czy jest wart jej czasu. Nie pojawiły się żadne zachowania dziwne ani oznaki, że coś w jej organizmie działa inaczej niż u fretki urodzonej w hodowli w sposób konwencjonalny i wychowanej wśród innych fretek. Zachowania godowe wyglądały dokładnie tak samo, jak u zwierząt z długiej linii hodowlanej.
Naukowcy z Revive & Restore opisują to bezpośrednio: Antonia obwąchała partnera po nosię i natychmiast się ożywiła. Kolejne trzy dni upłynęły na zachowaniach godowych. Po 42 dniach ciąży, takim samym jak u fretek domowych, urodziły się młode. Ciąża, poród, laktacja i opieka nad potomstwem przebiegły bez powikłań, jakich można by się spodziewać po zwierzęciu, które przyszło na świat jako kopia komórek pobranych kilkadziesiąt lat temu od innej fretki. Badacze podkreślają, że zachowanie Antonii było dla nich równie ważnym wynikiem jak same narodziny młodych.
Klon z komórki Willi
Antonia jest klonem, ale nie jest kopią fretki, która żyje obok niej w tym samym budynku. W 1979 roku fretkę czarnonogą uznano za wyginioną na wolności. Gatunek zniknął z prerii Ameryki Północnej w wyniku wybijania, utraty siedlisk i chorób, które roznosiły się wśród zwierząt hodowanych na farmach. Kilkanaście ocalałych osobników trafiło do programu hodowli w niewoli. Wszystkie żyjące dziś fretki czarnonogie, poza klonami i ich potomstwem, pochodzą od zaledwie siedmiu zwierząt, co oznacza wysokie spokrewnienie i choroby, które nie mają się gdzie zatrzymać.
Jedną z tych siedmiu była Willa. Zmarła w 1988 roku, nie zostawiając potomstwa, ale jej komórki zamrożono w Frozen Zoo w San Diego. Wykorzystano je dopiero 35 lat później, gdy technika stała się możliwa. Metoda nazywa się międzydgatunkowym transferem jądra komórki somatycznej. Jądro komórki Willi wszczepiono do komórki jajowej fretki domowej (Mustela putorius furo), z której wcześniej usunięto własne DNA. Zarodek umieszczono w fretce domowej pełniącej rolę surogatki. Klon ma więc jądrowe DNA fretki czarnonogiej i mitochondrialne DNA fretki domowej.
Antonia urodziła się 23 maja 2023 roku jako genetyczna bliźniaczka dwóch innych klonów Willi: Elizabeth Ann i Noreen. Wszystkie trzy powstały z tego samego materiału genetycznego, a różni je drobiazg techniczny oraz los. Antonia nosi numer rodowodowy SB10602 i trafiła do ośrodka w Wirginii. Kolejnym etapem programu było danie jej szansy na wydanie potomstwa, bo dopiero ono miało pokazać, czy odzyskane geny wejdą do populacji i czy klon zachowa się jak zwykłe zwierzę, a nie jak laboratorium na nogach.
Elizabeth Ann żyła, ale nie mogła mieć młodych
Program klonowania fretek czarnonogich startował w 2013 roku jako wspólne przedsięwzięcie organizacji non-profit Revive & Restore, służby U.S. Fish and Wildlife Service oraz sojuszu San Diego Zoo Wildlife Alliance i firmy biotechnologicznej ViaGen, która wykonała samo klonowanie. Partnerem był też Smithsonian NZCBI w Wirginii, czyli miejsce, w którym 11 lat później urodziły się młode Antonii. Bez banku komórek i bez pieniędzy na wieloletnie próby nie byłoby czego ogłaszać w listopadzie 2024 roku. Klonowanie jest kosztowne i wymaga zespołu, który pracuje nad nim przez dekadę.
10 grudnia 2020 roku urodziła się Elizabeth Ann, pierwszy klon zagrożonego zwierzęcia, jaki pojawił się w Stanach Zjednoczonych. Sam ten fakt był przełomem, a media pisały o nim szeroko, także w Polsce. Elizabeth Ann nigdy nie doczekała się potomstwa. Wykryto u niej hydrometrę, nieinfekcyjne zapalenie macicy, i wkrótce przeszła histerektomię, czyli usunięcie macicy wraz z jajnikami. Klon żył, ale nie mógł przekazać dalej genów Willi. Jej przypadłość pokazała, że samo sklonowanie zagrożonego gatunku nie wystarczy, żeby odbudować populację.
W maju 2023 roku przyszły na świat kolejne dwa klony Willi: Noreen w Kolorado oraz Antonia w Wirginii. Tu trzeba jasno rozdzielić dwie rzeczy, które w komentarzach często się miesza. To, że sklonowane zwierzę żyło, pokazała Elizabeth Ann w 2020 roku. To, że sklonowane zwierzę wydało młode, udało się Antonii w 2024 roku i był to pierwszy taki przypadek dla zagrożonego gatunku w historii. Między tymi dwiema datami leżą lata pracy i kilka nieudanych prób.
Klonowanie fretek nie służy wskrzeszaniu wymarłych zwierząt ani tworzeniu parków z gatunkami, które już zniknęły. Służy odzyskiwaniu utraconej różnorodności genetycznej i przekazywaniu jej populacji przez zwykłe rozmnażanie. DNA Willi zawiera około trzykrotnie więcej unikalnych wariantów genetycznych niż przeciętna współczesna fretka czarnonoga. Dlatego właśnie młode Antonii są tu ważniejsze niż ona sama i dlatego program nie kończy się na jednym udanym miocie. Każde kolejne pokolenie zwielokrotnia ten zysk i rozprasza go w całej populacji, także wśród zwierząt, które zostaną kiedyś wypuszczone na wolność.
Cztery mioty i dwanaście młodych w 2025 roku
Pojedynczy wypadek losowy, gdyby nic po nim nie nastąpiło, byłby tylko ciekawostką na kilka dni. Program poszedł dalej. Latem 2025 roku w ośrodkach hodowlanych urodziły się cztery mioty i dwanaście młodych fretek czarnonogich: sześć samic i sześć samców, jedenaście w Front Royal w Wirginii i jedno w Kolorado. Wśród nich były dzieci Antonii, potomstwo Noreen, a także młode samej Sibert, jednej z dwóch córek Antonii. Program przestał być eksperymentem na jednym zwierzęciu i zaczął przypominać normalną hodowlę.
Dla gatunku znaczy to więcej niż jeden sukces hodowlany. Fretki czarnonogie borykały się z chorobami, dżumą syberyjską i nosówką, oraz ze skutkami zbyt wąskiej puli genowej. Wprowadzenie genów Willi do populacji wzmacnia jej odporność i daje naukowcom materiał, którego nie da się znaleźć w terenie, bo dzikich fretek jest dziś w USA około sześciuset. Każdy wariant genetyczny, który przetrwa w hodowli, zwiększa szanse całego gatunku na przetrwanie kolejnych epidemii i susz. Dlatego hodowla w niewoli pozostaje głównym narzędziem ochrony tego drapieżnika.
Żaden z potomków Willi nie został jak dotąd wypuszczony na wolność. Powód podaje się otwarcie i bez ogródek: ich geny są zbyt cenne, żeby ryzykować ich utratę w pierwszym sezonie na prerii, gdzie czyhają choroby, drapieżniki i susza. Decyzja o wypuszczeniu zapadnie wtedy, gdy program będzie miał pewność, że linia Willi przetrwa w hodowli na tyle mocno, by jeden nieudany sezon nie przekreślił kilku dekad pracy i nie zniszczył dorobku całego zespołu. Na razie zwierzęta pozostają w ośrodkach, gdzie są pod stałą opieką.
Co to zmienia poza tą jedną historią
Sukces programu wykroczył daleko poza fretek. Kilka lat po tym, jak Elizabeth Ann trafiła na czołówki gazet, ruszył program bankowania tkanek zagrożonych gatunków. Materiał genetyczny trafia do banku utrzymywanego w temperaturze blisko minus 160 stopni Celsjusza, w obiekcie w Fort Collins w Kolorado. Pomysł zapożyczono z rozwiązania, które od lat działa w rolnictwie: skoro przechowujemy nasiona roślin, możemy przechowywać i komórki zwierząt. Dla gatunku, który przeszedł przez populację wielkości kilkunastu osobników, taki bank jest polisą na wypadek kolejnej katastrofy.
Misja klonowania nie polega na wskrzeszaniu gatunków, które już zniknęły. Polega na odzyskiwaniu utraconej różnorodności genetycznej i przekazywaniu jej populacji przez rozmnażanie. Dlatego fakt, że Antonia sama wybrała partnera i wykarmiła młode, znaczy dla ochrony gatunku więcej niż jakikolwiek nagłówek w gazecie. Klon nie jest tu eksponatem w gablocie ani dowodem na potęgę techniki, lecz zwykłym zwierzęciem, które robi to, co robić powinno, i przekazuje odzyskane geny dalej. To właśnie odróżnia ochronę gatunków od pokazu laboratoryjnej ciekawości.
Fretka czarnonoga nadal jest drapieżnikiem, o którego istnieniu decyduje kilka decyzji podejmowanych przez ludzi, i tego nikt nie zmienił. Zmieniło się co innego: gatunek, którego cała pula genowa opierała się na siedmiu zwierzętach, dostał ósmego mieszkańca prerii sprzed dziesięcioleci. Red Cloud i Sibert mogą mieć własne młode, więc zmiana zostanie w księdze rodowodowej na stałe. Otwiera to drogę dla innych gatunków na skraju wyginięcia, dla których kiedyś zamrożono komórki. Wystarczy bank komórek i program, który przetrwa dłużej niż jedna kadencja.
Źródła i dalsza lektura
- USFWS — komunikat prasowy (1 listopada 2024): oficjalne potwierdzenie pierwszego urodzenia młodych przez sklonowane zwierzę zagrożone wyginięciem; matka, ojciec, liczba młodych, pochodzenie materiału genetycznego (Willa, 1988)
- Revive & Restore — projekt Black-footed Ferret: pełna os czasu programu, imiona młodych (Sibert, Red Cloud), rola pierwszego klonu wykorzystanego w programie ochrony gatunku
- Revive & Restore — relacja z narodzin pierwszych młodych po sklonowanej fretce: dokładna data (18 czerwca 2024) i opis naturalnego rozrodu
- Preprint naukowy (bioRxiv, 17 kwietnia 2024): szczegóły techniczne SCNT, numery rodowodowe klonów i niepłodność Elizabeth Ann
- Smithsonian's National Zoo and Conservation Biology Institute — nowe młode w programie klonowania (2025)
- The Washington Post (29 grudnia 2025) — młode urodzone w Wirginii, brak planów wypuszczenia na wolność z powodu wyjątkowo cennych genów