3 200 żółwi morskich wróciło do morza. 59 lat pracy jednej rodziny
Na plaży w Nautla wolontariusze otworzyli wiadra i 3 200 małych żółwi ruszyło w stronę morza. Za tym obrazkiem stoi 59 lat rodzinnej pracy, rozpoczętej przez rybaka, który po prostu nie chciał patrzeć, jak kłusownicy opróżniają gniazda.

- 30 sierpnia 2026 roku organizacja Tortugas Fundación Yepez A.C. wypuściła od 3 200 do 3 500 żółwi morskich do Zatoki Meksykańskiej z plaży w północnym Veracruz w Meksyku.
- Fundację założył w 1967 roku rybak Marcelino Yépez wraz z żoną Libradą Gerón, nazywaną pieszczotliwie „Mama Turtle”. Dziś misję kontynuuje ich najstarszy syn, Ricardo Yépez.
- Patrole wzmocniono w sierpniu 2026 po tym, jak na plaży w Nautla znaleziono martwą ciężarną żółwicę zieloną. Turystów ostrzeżono, by nie podchodzili do gniazdujących żółwi.
- Wolontariusze przenieśli gniazda z najbardziej zagrożonych miejsc do niewielkich zagrodzeń, gdzie jaja mogły się bezpiecznie wylęgać.
- W 2025 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) zmieniła status żółwia zielonego z „zagrożony” na „najmniejszej troski” — populacja wzrosła o około 28% od lat 70. XX wieku.

Trzy tysiące żółwi ruszyło do wody
Kilkunastu wolontariuszy stało ramię w ramię na plaży w północnym Veracruz, każdy z wiadrem pełnym małych żółwi, i Ricardo Yépez, syn założycieli fundacji, powiedział kilka słów, po których wszystko ruszyło.
Żółwie poszły do morza. Było ich od 3 200 do 3 500.
To nie liczba z raportu rocznego, wyciągnięta po miesiącach sprawozdań, tylko wynik nocy spędzonych na plaży, patroli, przenoszenia gniazd i czekania przy nich do wylęgu, o którym ludzie z fundacji mówią bez patosu: po prostu robota, którą trzeba było odwalić.
Yépez opublikował nagranie w mediach społecznościowych. Mówił o zwieńczeniu nieprzespanych nocy i o tym, że żółwie wracają do oceanu bez krzywdy. Ktoś napisał pod nim: „Gratulacje z okazji 59 lat! Mówisz, że to łatwe, ale to praca całego życia.”
Zaczęło się od rybaka, który nie chciał patrzeć
El Raudal to mała osada rybacka w gminie Nautla. Dom Yépezów stał między morzem a nadbrzeżną drogą, a na plażę przed nim podchodziło pięć z siedmiu gatunków żółwi morskich, jakie żyją na świecie.
Rok 1967.
Rybak Marcelino Yépez i jego żona Librada Gerón Domínguez patrzyli, jak kłusownicy opróżniają gniazda. Jaja zbierano masowo, mięso szło na sprzedaż. Nikt tego nie kontrolował.
Marcelino i Librada zaczęli patrolować plażę, przenosili gniazda tam, gdzie nikt ich nie rozdeptał, i pilnowali ich do wylęgu, a Librada dostała przydomek Mama Turtle, Mama Żółw.
Minęło 59 lat. Fundacja Yepez A.C. działa w tym samym miejscu i zatrudnia okolicznych ludzi. Nosi nazwisko założyciela i prowadzi ją najstarszy syn, Ricardo. Ten sam, który jako siedmiolatek nauczył się czytać ślady na piasku, żeby znaleźć ojca na plaży.
Dlaczego trzeba było interweniować
Sierpień 2026. Na plaży w Nautla znaleziono martwą ciężarną żółwicę zieloną. Lokalne media podały, że zwierzę zginęło przez kontakt z ludźmi. Yépez wystosował apel do turystów: dajcie żółwiom przestrzeń.
To nie pojedynczy wypadek, bo ludzie podchodzą do żółwi, dotykają ich, wchodzą na gniazda, a na plażach turystycznych jaja są rozdeptywane albo rozkopywane. Żółwica składa jaja raz na kilka lat.
Każda taka strata boli podwójnie.
Wolontariusze zrobili to, co robią od pół wieku: wzmocnili nocne patrole, wyznaczyli chronione miejsca i przenieśli zagrożone gniazda do zagrodzeń. Efekt przyszedł 30 sierpnia.
Dziś na tym odcinku wybrzeża gniazda są przenoszone, oznaczane i pilnowane, a informacje o zagrożonych gniazdach spływają do fundacji od samych mieszkańców. To już nie jest sprawa jednej rodziny.

Żółwie wracają. To druga dobra wiadomość
Historia z Veracruz nie jest odosobniona. W październiku 2025 roku Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody (IUCN) zmieniła status żółwia zielonego z „zagrożony” na „najmniejszej troski”. Ten sam gatunek, którego martwą samicę znaleziono w Nautla.
IUCN rzadko przesuwa gatunek o dwie kategorie naraz, a tu tak się stało: populacja żółwia zielonego wzrosła o jakieś 28% od lat 70., bo zadziałały reformy w połowach sieciowych i pięć dekad ochrony plaż lęgowych.
Sześć z siedmiu gatunków żółwi morskich jest nadal zagrożonych.
Ochrona działa, ale pod jednym warunkiem: musi trwać długo i być lokalna. W El Raudal trwa 59 lat.
Co z tego zostaje
Wniosek z tej historii nie dotyczy żółwi, tylko pracy, która naprawdę coś zmienia: jeden rybak, jedna plaża, jedno gniazdo pilnowane przez noc.
Potem kolejna noc. Kolejny rok. Kolejne pokolenie.
3 200 żółwi w morzu to konkretna liczba. Za nią stoi coś, czego policzyć się nie da: 59 lat obecności na jednym odcinku plaży, na który kłusownicy i turyści wracają bez przerwy.
Yépez mówił, że brakuje mu słów, żeby podziękować ludziom, którzy dzwonią, ostrzegają i biorą odpowiedzialność za swoje plaże. Jego rodzina robi dokładnie to samo. Od 1967 roku.
Źródła i dalsza lektura
- Good Good Good — Tourists put these sea turtle nests at risk. Local Mexicans intervened (2026-09-04)
- UPI — More than 3,000 baby sea turtles released in Mexico (2026-09-01)
- Tortugas Fundación Yepez A.C. — About Us (2026)
- Oceanic Society — Global Conservation Efforts Lift Green Turtle from Endangered (2025-10-15)