Cietrzew wrócił na Kurpiowszczyznę po latach nieobecności
Jeden z najrzadszych ptaków w Polsce wraca na Kurpie. W 2025 roku leśnicy wypuścili na wolność dziewiętnaście cietrzewi, a gatunek znów zadomawia się w puszczy. Opisujemy, jak do tego doszło.
⚡TL;DRstreszczenie w 60 sekund▾

- Cietrzew jest jednym z najrzadszych ptaków w Polsce.
- W 2025 roku na wolność w Puszczy Kurpiowskiej wypuszczono 19 cietrzewi.
- Projekt odtwarzania populacji łączy środki krajowe i unijne.
- Cietrzew to gatunek silnie związany z torfowiskami i wrzosowiskami.
- Nadleśnictwo Myszyniec prowadzi prace hodowlane i wypuszczenia ptaków.
- Powrót cietrzewia to sygnał poprawy stanu siedlisk hydrogenicznych, od których zależy wiele gatunków.
Ptak, którego przez lata nie było
Cietrzew przez dekady był jednym z symboli polskich torfowisk, ale z wielu regionów zniknął całkowicie. Ten kurakowaty ptak o lśniącym, ciemnym upierzeniu wymaga specyficznych siedlisk: otwartych wrzosowisk, młodych borów i mokradeł, które przez lata kurczyły się w szybkim tempie. Osuszanie bagien, zalesianie otwartych terenów i presja drapieżników sprawiły, że populacja cietrzewia w Polsce dramatycznie spadła. Na Kurpiowszczyźnie, gdzie kiedyś tokowiska rywalizowały z odgłosami poranka, ptak ten właściwie zamilkł. Jego powrót przez lata wydawał się mało realny, a dla wielu stał się wręcz wspomnieniem.
Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy przyrodnicy i leśnicy uznali, że bez aktywnej pomocy człowieka cietrzew sam nie wróci. Naturalna ekspansja tego gatunku jest powolna, bo ptaki te są silnie przywiązane do miejsca i rzadko pokonują duże odległości w poszukiwaniu nowych terenów. Konieczne okazało się połączenie odtwarzania siedlisk z hodowlą i wypuszczeniami osobników. Właśnie w ten nurt wpisuje się projekt realizowany w Puszczy Kurpiowskiej, który w 2025 roku przyniósł konkretny, wymierny efekt. Na wolność trafiło tam dziewiętnaście cietrzewi.
Dziewiętnaście ptaków na wolności
W 2025 roku leśnicy z Nadleśnictwa Myszyniec wypuścili na wolność dziewiętnaście cietrzewi, co stało się jednym z najbardziej obiecujących przełomów w historii ich ochrony w regionie. Ptaki trafiły do starannie wybranych partii puszczy, gdzie wcześniej odtworzono odpowiednie warunki siedliskowe. Był to efekt długiej, wieloetapowej pracy, która objęła hodowlę, przygotowanie osobników i stopniowe przyuczanie ich do życia na wolności. Sam moment wypuszczenia wieńczył miesiące przygotowań, a nie pojedynczą, spontaniczną decyzję. Dla lokalnych przyrodników był to powód do ostrożnej, ale autentycznej radości.
Projekt nie jest zwykłą akcją wakacyjną, lecz przemyślanym przedsięwzięciem, które łączy środki krajowe i unijne. Dzięki temu finansowaniu możliwe było nie tylko samo wypuszczenie ptaków, ale także cała infrastruktura towarzysząca: woliery adaptacyjne, monitoring i systematyczną odbudowę siedlisk. To połączenie jest kluczowe, bo sam wypust bez przygotowania terenu z góry byłby skazany na niepowodzenie. Cietrzew nie przeżyje w lesie, który nie daje mu pożywienia, osłony i spokoju. Dlatego właśnie tak duży nacisk położono na przywrócenie trwałości całego ekosystemu, a nie tylko na liczbę wypuszczonych ptaków.
Dlaczego cietrzew tak bardzo potrzebuje pomocy
Cietrzew jest wyjątkowo wrażliwy na zmiany w krajobrazie i dlatego uchodzi za gatunek tak zwany parasolowy. Oznacza to, że chroniąc jego siedliska, chroni się jednocześnie dziesiątki innych organizmów, które dzielą z nim środowisko. Torfowiska i wrzosowiska, od których zależy cietrzew, to jedne z najcenniejszych i zarazem najbardziej zagrożonych ekosystemów w Europie. Ich osuszanie niszczy nie tylko ptaki, ale także mchy, owady i gromadzone przez tysiące lat pokłady torfu. Przywracanie tych terenów do życia to więc inwestycja w całą przyrodę, a nie tylko ratowanie jednego gatunku ptaka.
Na znaczenie cietrzewia wskazuje też jego rola w dawnym krajobrazie kulturowym. Tokujące samce, które o świcie rywalizują na tokowiskach, przez wieki barwiły opowieści i podania ludowe, a ich obecność wiązała się z tradycyjnym, ekstensywnym gospodarowaniem. Gdy z krajobrazu zniknęły wypasane lasy i otwarte mokradła, zniknął też ptak, który na nich polegał. Przywrócenie cietrzewia oznacza zatem częściowy powrót do dawnej mozaiki krajobrazu, w której las przeplata się z łąką i mokradłem. To cel, który wymaga cierpliwości, ale przynosi korzyści sięgające daleko poza samą ochronę ptaków.
Do tego dochodzi jeszcze jeden, mniej oczywisty powód, dla którego cietrzew jest tak cenny dla przyrodników. Jest to gatunek bardzo trudny do odtworzenia, bo jego wymagania siedliskowe są wąskie i precyzyjne, a każdy błąd kosztuje lata pracy. Udało się przetrwać tylko tam, gdzie działania prowadzono kompleksowo i konsekwentnie przez wiele sezonów z rzędu. Kurpiowski projekt wyróżnia się właśnie tym, że nie poprzestał na jednorazowym geście, lecz zbudował cały system opieki nad gatunkiem i jego siedliskiem. To czyni z niego wzór dla podobnych przedsięwzięć w całej Polsce.
Odbudowa siedlisk, nie tylko wypuszczenia
Samo wypuszczenie ptaków to dopiero początek, bo prawdziwym wyzwaniem jest utrzymanie ich przy życiu i doprowadzenie do naturalnego rozrodu. Dlatego leśnicy koncentrują się na odbudowie siedlisk hydrogenicznych, czyli terenów podmokłych, które są sercem ekosystemu cietrzewia. Prace obejmują między innymi przywracanie właściwego poziomu wody, usuwanie wkraczającej roślinności i kształtowanie otwartych przestrzeni, w których ptaki mogą bezpiecznie żerować i tokować. Bez takich działań liczba wypuszczonych osobników nie miałaby trwałego efektu i ptaki z czasem zniknęłyby ponownie.
Ważnym elementem jest też ochrona przed drapieżnikami oraz stały monitoring losów wypuszczonych ptaków, Przyrodnicy śledzą, gdzie ptaki się przemieszczają, czy przeżywają zimę i czy przystępują do godów. Te dane pozwalają korygować kolejne wypuszczenia i lepiej dobierać miejsca, w których przyjmują się nowe osobniki. Odbudowa populacji cietrzewia to zatem proces długotrwały, wymagający wiedzy, środków i stałej obserwacji. Dopiero połączenie wszystkich tych elementów w jeden zgrany system daje realną nadzieję na trwałą, samodzielnie utrzymującą się populację na Kurpiowszczyźnie.
Co dalej z kurpiowskim cietrzewiem
Cel projektu jest jasny: doprowadzić do tego, by populacja cietrzewia w regionie stała się trwała i zdolna do przetrwania bez dalszych wypuszczeń. To zadanie na lata, a nie na jeden sezon, bo ptaki muszą najpierw zająć terytoria, przetrwać pierwsze zimy, a w końcu wyprowadzić młode. Każdy udany lęg przybliża las do momentu, w którym cietrzew znów stanie się stałym mieszkańcem Kurpiowszczyzny. Nie jest to powrót, który da się ogłosić jednym komunikatem, lecz proces, w którym kolejne sezony przynoszą kolejne, twarde dowody na skuteczność działań.
Mimo tej ostrożności sygnały są obiecujące i dają realny powód do optymizmu. Sam fakt, że dziewiętnaście ptaków wróciło na wolność w dobrze przygotowanym siedlisku, jest dowodem, że odbudowa populacji cietrzewia jest możliwa, o ile stoi za nią konsekwentna praca ludzi. Dla mieszkańców regionu powrót tego ptaka to także fragment utraconego krajobrazu, który wraca do codzienności. W czasach, gdy o przyrodzie mówi się zwykle w złych wiadomościach, historia kurpiowskiego cietrzewia jest jednym z tych wyjątków, które pokazują, że cierpliwość potrafi przynieść wymierny skutek.
Dlaczego to dobra wiadomość dla wszystkich
Powrót cietrzewia na Kurpie to sygnał, że przyroda potrafi się odradzać, gdy tylko da się jej szansę. Nie chodzi przy tym o jeden gatunek, lecz o cały ekosystem, który wraca do równowagi i znów może pełnić swoje funkcje. Zdrowe torfowiska magazynują wodę, łagodzą skutki suszy i wiążą ogromne ilości węgla, a przy okazji dają dom dziesiątkom organizmów. Każdy hektar odtworzonego mokradła to więc zysk dla ludzi, nie tylko dla ptaków. Ta perspektywa czyni z lokalnego sukcesu leśników coś, co ma znaczenie znacznie szersze niż sama Puszcza Kurpiowska.
Historia cietrzewia uczy też cierpliwości i pokazuje wartość długofalowej, mrówczej pracy, która nie przynosi szybkich nagłówków, ale daje trwałe i sprawdzalne efekty. Leśnicy nie ogłosili sukcesu w tydzień; pracowali latami, żeby jeden moment wypuszczenia mógł w ogóle nastąpić. To przypomnienie, że najcenniejsze zmiany w przyrodzie bywają powolne i wymagają konsekwencji. Dlatego powrót kurpiowskiego cietrzewia warto zapamiętać nie tylko jako sezonową ciekawostkę, ale jako żywy i powtarzalny dowód, że dobrze prowadzona ochrona przyrody naprawdę działa.