Wiedza na co dzień
Wiedza na co dzień / Historia / artykuł
Historia · 8 min czytania

Co odkryli archeolodzy w Polsce w 2025 roku

Plebiscyt Archeologia Żywa uznał, że najważniejszym odkryciem 2025 roku są najstarsze słowiańskie pochówki szkieletowe w Gródku. Po raz pierwszy naukowcy czytają DNA ludzi sprzed tysiąca lat.

Wykopaliska archeologiczne — odsłonięte warstwy ziemi z pozostałościami zabudowy w miejscu dawnej osady

Plebiscyt, który wskazał odkrycie roku

Co roku czasopismo popularnonaukowe Archeologia Żywa organizuje plebiscyt Archeologiczne Sensacje, w którym czytelnicy i specjaliści wybierają najważniejsze badania, odkrycia i znaleziska polskiej archeologii. Plebiscyt działa nieprzerwanie od 2018 roku i zyskał opinię wiarygodnego barometru tego, co dzieje się na polskich wykopaliskach. W edycji za rok 2025 w kategorii najważniejszego odkrycia zwyciężył Gródek w Lubelskiem. Wyróżniono tam najstarsze słowiańskie pochówki szkieletowe oraz projekt badawczy HistoGenes, który nadaje im nowe, naukowe znaczenie. Nagroda nie jest przypadkowa, bo zwycięskie znalezisko dotyka samego początku państwa polskiego i pytania, skąd właściwie wzięli się ludzie, których nazywamy Słowianami.

Gródek to niewielka miejscowość nad Bugiem, znana archeologom od lat, lecz przez długi czas pozostająca w cieniu większych stanowisk. Dopiero połączenie wykopalisk z badaniami genetycznymi pokazało, że spoczywają tam zmarli pochowani w sposób, jakiego po wczesnych Słowianach nikt się nie spodziewał. Zamiast spalonych szczątków i popiołu, które dominują w całej Europie Środkowej, natrafiono na szkielety ułożone w jamach grobowych. Dla badaczy to prawdziwy przełom, ponieważ kość daje to, czego popiół dać nie może: materiał DNA, z którego można odtworzyć pochodzenie, pokrewieństwa i wygląd zmarłych sprzed ponad tysiąca lat.

Gródek: groby, których nie powinno być

Wczesne średniowiecze na ziemiach polskich, czyli okres od mniej więcej VI do X wieku, kojarzy się przede wszystkim z ciałopaleniem. Słowianie przez całe pokolenia palili zmarłych, a szczątki składali w urnach albo po prostu rozsypywali na cmentarzyskach. Skutek jest taki, że po tysiącu lat archeolodzy znajdują głównie przepalone kości i naczynia, z których nie da się odzyskać niemal żadnej informacji genetycznej. Gródek okazał się wyjątkiem: tam część zmarłych złożono do ziemi bez spalania, w pozycji wyprostowanej, często z wyposażeniem. To właśnie te szkielety stały się bezcennym źródłem dla genetyków i kluczem do całej zagadki.

Znaczenie znaleziska polega na jego dacie i kontekście historycznym. Pochówki pochodzą z czasów, w których na tych terenach rodziła się struktura polityczna, jaką później nazwiemy państwem pierwszych Piastów. Gdyby ludzie z Gródka zostali spaleni jak ich sąsiedzi, nauka nigdy nie poznałaby ich twarzy, stopnia pokrewieństwa ani tras wędrówek. Dzięki inhumacji, czyli grzebaniu całego ciała, badacze trzymają w ręku namacalny ślad pierwszych pokoleń Słowian, którzy zasiedlili dorzecze Bugu. To rzadki przypadek, gdy jeden typ pochówku potrafi zmienić cały obraz całej epoki.

HistoGenes: czytanie DNA pierwszych Słowian

Projekt HistoGenes to międzynarodowy program badawczy, który bada genetykę populacji wczesnego średniowiecza Europy Środkowej i Wschodniej. Naukowcy pobierają DNA ze szkieletów z cmentarzysk sprzed ponad tysiąca lat, sekwencjonują je i porównują z genomami współczesnych mieszkańców Europy. Cel jest prosty do sformułowania, a trudny do osiągnięcia: ustalić, kim byli ludzie, którzy stworzyli podstawy dzisiejszych narodów, skąd przybyli i jak mieszali się z ludnością miejscową. Gródek stał się jednym z kluczowych punktów tej wielkiej układanki, bo dostarcza materiału z samego serca osadnictwa słowiańskiego.

Genetyka potrafi pokazać rzeczy, których nie zobaczy żadna łopata ani żaden rysunek ceramiki. Z jednej dobrze zachowanej kości badacze odczytują płeć, stopień pokrewieństwa między zmarłymi w sąsiednich grobach, a nawet kolor oczu czy nietolerancję laktozy. Dla okresu, z którego nie zachowały się żadne pisma, to jedyne źródło wiedzy o tym, kto z kim tworzył rodziny i jak przemieszczały się całe społeczności. Gródek dostarcza sekwencji DNA od samych początków osadnictwa słowiańskiego, przez co pozwala zadać pytanie o pochodzenie Słowian w zupełnie nowy, mierzalny i sprawdzalny sposób.

HistoGenes jest projektem finansowanym z funduszy Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych, czyli tak zwanego grantu ERC. To sygnał, że chodzi o badania na najwyższym światowym poziomie, a nie o lokalną ciekawostkę bez szerszego znaczenia. Wyniki publikowane są w renomowanych czasopismach naukowych i stopniowo przesuwają granicę tego, co wiadomo o wczesnośredniowiecznej Europie. Dla Polski to szczególnie ważne, bo tutejsze cmentarzyska przez dziesięciolecia wydawały się genetycznie nieme, skazane na milczenie ciałopalnych obrzędów pogrzebowych, które niszczyły wszelki ślad biologiczny.

Dlaczego kremacja tak długo ukrywała prawdę

Problem z wczesnymi Słowianami przez lata był banalny w swojej surowości: nie ma kości, nie ma DNA. Ciałopalenie niszczy niemal wszystko, co mogłoby posłużyć do badań genetycznych, bo wysokie temperatury rozkładają materiał biologiczny w stopniu nieodwracalnym. Archeolodzy znali więc ceramikę, domostwa i narzędzia, ale nie znali samych ludzi. Tymczasem nauki historyczne i językoznawstwo toczyły długi spór, skąd Słowianie wzięli się na terenach Polski i czy byli ludnością autochtoniczną, czy przybyszami z innego obszaru. Bez danych genetycznych każda teoria pozostawała tylko elegancką, lecz niedowiedzioną hipotezą.

Gródek przełamuje tę barierę właśnie dlatego, że część zmarłych tam nie spalono. Dzięki temu naukowcy po raz pierwszy mogą porównać genomy wczesnych Słowian z genomami populacji sąsiednich, na przykład germańskich czy bałtyjskich, i sprawdzić, ile w nich wspólnego, a ile odrębnego. Tego rodzaju pomiary to fundament współczesnej archeogenetyki, dyscypliny, która w ciągu kilkunastu lat wywróciła do góry nogami obraz pradziejów Europy. Polska, po latach czekania i po długiej przerwie, dołącza teraz do tego obiegu z własnym, mocnym i dobrze udokumentowanym materiałem źródłowym.

Archeogenetyka zmienia obraz początków Polski

Archeogenetyka to młoda dziedzina, która łączy archeologię z biologią molekularną i genetyką populacyjną. Zamiast wyciągać wnioski wyłącznie z kształtu naczyń czy zasięgu cmentarzysk, badacze czytają kod zapisany w kościach ludzi zmarłych setki i tysiące lat temu. W ostatnich latach dzięki tej metodzie ustalono między innymi, że wielkie migracje z przełomu starożytności i średniowiecza nie były mitem, lecz faktem zapisanym w genach milionów współczesnych Europejczyków. Polskie znaleziska, takie jak to z Gródka, wchodzą teraz do wielkich europejskich baz danych i pozwalają ustawić rodzime stanowiska w szerokim, kontynentalnym kontekście.

Dla archeologii polskiej to moment przełomowy także pod względem organizacyjnym. Badania DNA wymagają współpracy z zagranicznymi laboratoriami, standaryzacji pobierania próbek i ostrożnej interpretacji, bo kości z cmentarzysk łatwo zanieczyścić współczesnym materiałem biologicznym. Gródek pokazuje, że polskie instytucje potrafią taką współpracę prowadzić na równych prawach z najlepszymi ośrodkami w Europie. Kolejne sezony wykopalisk i kolejne sekwencje genomów będą stopniowo odpowiadać na pytanie, jak wyglądała mapa ludnościowa ziem polskich na progu istnienia państwa. Każda z tych odpowiedzi ma wagę wykraczającą poza jedną miejscowość.

Co to znaczy dla podręczników

Wyniki badań w Gródku trafiają powoli do narracji popularnej, ale ich pełne znaczenie poznamy, dopiero gdy opublikowane zostaną szersze analizy genetyczne całego cmentarzyska. Już teraz wiadomo jednak, że trzeba będzie doprecyzować zdania, które w podręcznikach brzmią zbyt pewnie: że wcześni Słowianie wyłącznie palili zmarłych, że o ich pochodzeniu wiemy tylko z wykopalisk i językoznawstwa. Okazuje się bowiem, że obrzędowość była bardziej zróżnicowana, niż sądzono, a genetyka potrafi opowiedzieć historię, której nie zapisał żaden kronikarz ani żadne naczynie gliniane.

Historia najdawniejszych mieszkańców ziem polskich zyskuje dzięki temu nowy, materialny wymiar. Zamiast domysłów o wędrówkach mamy konkretne pokrewieństwa, trasy migracji i mieszanie się grup ludzkich, wszystko podparte twardymi danymi laboratoryjnymi. Gródek przypomina, że odpowiedź na pytanie, skąd jesteśmy, nie leży tylko w kronikach spisywanych przez zwycięzców, lecz także w cichym zapisie ukrytym w kościach tych, którzy po prostu tu żyli, umierali i zostali pochowani w ziemi, z której potem wyrosło państwo polskie.

Źródła i dalsza lektura

Przeczytaj także

Może Cię zaciekawić