Wiedza na co dzień
Wiedza na co dzień / Technologia / artykuł
Technologia · 8 min czytania

Komputer kwantowy: kubit, który jest zerem i jedynką naraz

Komputer kwantowy liczy inaczej niż każdy laptop, który znasz. Jego kubit może być zerem i jedynką jednocześnie, a dopiero pomiar ustala wynik. Tłumaczymy, skąd bierze się ta przewaga i gdzie już działa.

Schemat kubitu — podstawowej jednostki komputera kwantowego

Bit kontra kubit

Komputer kwantowy nie jest po prostu szybszym laptopem, tylko maszyną, która liczy według zupełnie innych reguł niż wszystko, co dotąd znaliśmy. Zwykły komputer operuje na bitach, a bit to przełącznik o dwóch położeniach: zero albo jeden. Każde zdjęcie, film, wiadomość i cyfra na ekranie to w głębi bardzo długi ciąg takich zer i jedynek, przetwarzanych błyskawicznie, ale zawsze po jednym stanie na raz. Cała logika klasycznej maszyny sprowadza się do tego prostego wyboru, powtarzanego miliardy razy w każdej sekundzie pracy procesora, który nigdy nie robi niczego innego.

Kubit, czyli podstawowa jednostka komputera kwantowego, łamie tę zasadę w samym punkcie wyjścia. Nie musi być ani zerem, ani jedynką, ponieważ potrafi znajdować się w obu tych stanach jednocześnie, a nawet w dowolnej mieszance jednego i drugiego. Wynika to z praw fizyki kwantowej, która rządzi światem pojedynczych cząstek i atomów, a nie z konstrukcji elektroniki czy oprogramowania. Dla osoby przyzwyczajonej do codziennej logiki brzmi to jak paradoks, ale w mikroskali takie zachowanie jest zupełnie normalne i wielokrotnie potwierdzone w laboratorium.

Ta jedna różnica zmienia niemal wszystko, co wiemy o liczeniu. Zwykły komputer o n bitach przechowuje w danym momencie dokładnie jeden stan spośród wszystkich możliwych kombinacji zer i jedynek. Komputer kwantowy z n kubitami trzyma naraz wszystkie te stany równocześnie, zanim cokolwiek zostanie odczytane. Bezpośrednią konsekwencją jest wykładniczy przyrost mocy, który dla większej liczby kubitów wyprzedza możliwości jakiejkolwiek klasycznej maszyny, jaką kiedykolwiek uda nam się zbudować. To właśnie te prawa opisuje mechanika kwantowa, jedna z najlepiej potwierdzonych teorii fizyki.

Superpozycja, czyli zero i jeden naraz

Superpozycja to stan, w którym kubit nie ma jeszcze ustalonej wartości, choć brzmi to sprzecznie z intuicją. Zanim go zmierzysz, jest jednocześnie zerem i jedynką, a ściślej kombinacją obu tych możliwości o pewnych wagach, które opisuje matematyka kwantowa. Najlepiej wyobrazić to sobie jako monetę wirującą w powietrzu, bo dopóki się kręci, nie jest ani orłem, ani reszką, lecz jednocześnie obiema stronami naraz. Dopiero zatrzymanie ruchu, czyli sam pomiar, zmusza ją do przyjęcia jednej konkretnej wartości. Fizycy badają te zachowania od niemal stu lat, a każde kolejne doświadczenie potwierdza ich przewidywania.

Kluczowy jest tu szczegół, który bardzo łatwo przeoczyć, a który odróżnia kwantowy świat od naszego. Pomiar nie tylko odczytuje stan kubitu, ale także bezpowrotnie go zmienia, bo superpozycja znika w chwili sprawdzenia. Gdy sprawdzisz, czy kubit jest zerem czy jedynką, zapada się on do pojedynczego wyniku, którego nie da się już cofnąć. Dlatego obliczenie kwantowe trzeba przeprowadzić w całości, zanim cokolwiek zmierzymy, a sam akt odczytu jest jednorazowy i nieodwracalny. Bez tego zjawiska cała idea komputera kwantowego nie miałaby żadnego sensu.

Splątanie, czyli kubity powiązane na odległość

Drugim filarem komputera kwantowego jest splątanie, zjawisko jeszcze dziwniejsze od superpozycji. Gdy dwa kubity zostaną ze sobą splątane, ich stany przestają być niezależne, bo wynik pomiaru jednego natychmiast przesądza o wyniku pomiaru drugiego. Albert Einstein nazywał to upiornym działaniem na odległość, ponieważ wydawało się omijać ograniczenie prędkości światła. Dziś wiadomo, że splątanie nie przenosi żadnej informacji szybciej niż światło, ale tworzy korelację silniejszą niż cokolwiek znanego z fizyki klasycznej. W laboratoriach obserwuje się je w kontrolowanych warunkach na pojedynczych cząstkach.

Dla obliczeń splątanie jest ogromnym zasobem, a nie tylko naukową ciekawostką. Pozwala kubitom współpracować ze sobą w sposób, którego nie sposób odtworzyć na zwykłych bitach, bo każdy z nich niesie informację o stanie pozostałych. To właśnie dzięki niemu komputer kwantowy może badać jednocześnie ogromną liczbę rozwiązań jednego problemu, zamiast sprawdzać je kolejno jedno po drugim. Bez splątania i superpozycji maszyna kwantowa byłaby wyłącznie bardzo kosztowną i niezwykle kruchą ciekawostką laboratoryjną. Dlatego inżynierowie i naukowcy poświęcają tej technologii tak wiele uwagi i pieniędzy.

Skąd bierze się ta przewaga

Przewaga bierze się z liczby stanów reprezentowanych jednocześnie, a ta liczba rośnie oszałamiająco szybko. Trzy kubity trzymają naraz osiem wartości, bo dwa do potęgi trzeciej to osiem. Dziesięć kubitów to już ponad tysiąc stanów, a sto kubitów daje liczbę większą niż liczba atomów w całym obserwowalnym wszechświecie. Klasyczny komputer musiałby przetwarzać te stany jeden po drugim, co dla naprawdę trudnych problemów zajęłoby więcej czasu, niż wszechświat dotąd istnieje. W praktyce oznacza to, że maszyna kwantowa myśli w sposób zupełnie obcy naszemu codziennemu doświadczeniu.

Ta przewaga nie dotyczy jednak wszystkich zadań, o czym łatwo zapomnieć przy zachwytach nad nową technologią. Komputer kwantowy nie jest uniwersalnie szybszy, bo bryluje wyłącznie w określonej klasie problemów, do której należy rozkład dużych liczb na czynniki, symulowanie cząsteczek chemicznych czy przeszukiwanie ogromnych zbiorów. W przeglądaniu internetu, pisaniu tekstów czy edycji zdjęć pozostanie bezużyteczny, ponieważ tam po prostu nie ma nic, co dałoby się zbadać równolegle. Szybkość klasycznego procesora nadal tam w zupełności wystarcza. Kolejne generacje tych maszyn są już budowane i testowane w ośrodkach badawczych na całym świecie.

Gdzie już pracują komputery kwantowe

Największe nadzieje wiąże się z chemią i materiałoznawstwem, bo tam liczenie kwantowe ma najwięcej do zaoferowania. Symulowanie cząsteczki leku albo katalizatora wymaga uwzględnienia zachowań elektronów, które same są obiektami kwantowymi i nie dają się opisać prostymi równaniami. Klasyczny komputer gubi się już przy kilkudziesięciu atomach, bo liczba możliwych konfiguracji rośnie w sposób eksplozyjny. Maszyna kwantowa opisuje te układy w ich naturalnym języku, co może przyspieszyć wynalezienie nowych leków, lepszych baterii czy nawozów produkowanych znacznie mniejszym kosztem energetycznym.

Równolegle toczy się wyścig o kryptografię, czyli sztukę szyfrowania danych w sieci. Algorytm Shora potrafi rozłożyć dużą liczbę na czynniki pierwsze w czasie, który dla klasycznego komputera byłby astronomicznie długi, rzędu miliardów lat. Większość dzisiejszego szyfrowania w internecie opiera się właśnie na trudności takiego rozkładu, więc działający komputer kwantowy złamałby je niemal z dnia na dzień. Dlatego świat już teraz wdraża szyfrowanie odporne na ataki kwantowe, zanim maszyny staną się wystarczająco duże i stabilne. Dla zwykłego użytkownika te różnice pozostają niewidoczne, ale decydują o całej przewadze tej technologii.

Dlaczego nie masz kwantowego laptopa

Kubity są wyjątkowo kruche i wymagają warunków, jakich nie zniesie żadne zwykłe biurko. Najdrobniejsze zaburzenie z otoczenia, choćby odrobina ciepła czy drgań, niszczy superpozycję w procesie zwanym dekoherencją. Dlatego prawdziwe maszyny kwantowe chłodzi się niemal do zera absolutnego, do temperatury niższej niż w głębi kosmosu, i zamyka w komorach odizolowanych od wszelkich wibracji. Cała aparatura waży tony i zajmuje całe pomieszczenia, więc nie ma mowy o zmieszczeniu jej w kieszeni. To właśnie te prawa opisuje mechanika kwantowa, jedna z najlepiej potwierdzonych teorii fizyki.

Inżynierowie muszą też nieustannie walczyć z błędami, które pojawiają się przy każdym obliczeniu. Pojedyncze kubity są zbyt niedokładne, więc łączy się je w większe struktury zwane kubitami logicznymi, które potrafią same poprawiać własne pomyłki. Ceną jest konieczność użycia tysięcy fizycznych kubitów do zapisania jednej niezawodnej jednostki informacji. To sprawia, że droga do komputera kwantowego o realnym znaczeniu praktycznym jest długa i kosztowna, choć kolejne rekordy padają niemal co roku. Fizycy badają te zachowania od niemal stu lat, a każde kolejne doświadczenie potwierdza ich przewidywania.

Sedno wcale nie leży w prędkości, lecz w zupełnie innym sposobie liczenia, który dopiero zaczynamy oswajać. Komputer kwantowy nie wyprzedza klasycznego dlatego, że szybciej wykonuje te same kroki, tylko dlatego, że bada wiele możliwości jednocześnie. Kiedyś posłuży do rzeczy, o których dziś jedynie marzymy, od projektowania leków po łamanie szyfrów i symulacje nowych materiałów. Na razie jest narzędziem naukowym, ale zasada jego działania jest już w pełni zrozumiała i opisana w podręcznikach fizyki. Bez tego zjawiska cała idea komputera kwantowego nie miałaby żadnego sensu.

Źródła i dalsza lektura

Przeczytaj także

Może Cię zaciekawić