Wiedza na co dzień
Wiedza na co dzień / Podróże / artykuł
Podróże · 8 min czytania

Matera i Sardynia: najstarsze zamieszkane miejsca Włoch

W Materze ludzie mieszkali w jaskiniach aż do lat pięćdziesiątych XX wieku, a Sardynię znaczą tysiące kamiennych wież. Opowiadamy o najstarszych Włoszech.

Matera i Sardynia: najstarsze zamieszkane miejsca Włoch

Jaskinie zamieszkane od tysięcy lat

Matera na południu Włoch i Sardynia na zachodzie dzielą jeden tytuł, który budzi spory: najstarsze nieprzerwanie zamieszkane miejsca kraju. W obu regionach ludzie żyją od tysiącleci, a ślady osadnictwa sięgają czasów, gdy w Rzymie nie było jeszcze nikogo. To jednak nie muzealna starożytność, lecz ciągłość, która trwa do dziś. W przypadku Matery opowieść o najstarszych Włochach splata się z historią, o której Włosi długo woleli nie pamiętać.

Matera słynie z Sassi, dwóch dzielnic wykutych w wapiennym zboczu wąwozu. Tworzą je setki jaskiń i pomieszczeń wydrążonych w skale, zamieszkanych od około dziewięciu tysięcy lat. To jedne z najstarszych stale zasiedlonych miejsc Europy, porównywane czasem z Jerychem na Bliskim Wschodzie. Przez tysiąclecia kolejne pokolenia rozbudowywały jaskinie w domy, kościoły i magazyny, tworząc miasto, które rośnie w głąb skały, a nie w górę.

Matera i wstyd Włoch

Do połowy XX wieku Sassi były synonimem nędzy, którą nazwano hańbą narodową. W ciasnych, pozbawionych światła i kanalizacji jaskiniach mieszkały całe rodziny, nierzadko razem ze zwierzętami. Malaria i gruźlica zbierały żniwo, a śmiertelność dzieci należała do najwyższych w Europie. Pisarz Carlo Levi opisał ten świat w książce Chrystus zatrzymał się w Eboli, zwracając uwagę całego kraju na warunki, w jakich żyli mieszkańcy Matery. Miasto stało się symbolem zapomnianego południa.

Te jaskinie, dziś zachwycające turystów, były więc przez długi czas ciężarem i powodem wstydu. Historia Matery pokazuje, jak względna bywa ocena miejsca: to, co w jednej epoce uchodzi za zapóźnienie, w innej staje się bezcennym dziedzictwem. Zanim jednak to się stało, władze zdecydowały o radykalnym kroku, który na zawsze zmienił życie tysięcy ludzi i wygląd starego miasta.

Wysiedlenie z lat pięćdziesiątych

W latach pięćdziesiątych podjęto decyzję o wysiedleniu mieszkańców ze starych jaskiń. Około szesnastu tysięcy osób przeniesiono do nowych osiedli zbudowanych na płaskowyżu ponad miastem. Stare Sassi opustoszały i przez lata stały puste, zamknięte, strzeżone przed powrotem dawnych lokatorów. To koniec pewnej epoki, ale i początek nowej, bo z czasem okazało się, że porzucone jaskinie kryją w sobie coś, czego nie da się zastąpić nowym betonem.

Wysiedlenie do dziś budzi mieszane uczucia. Z jednej strony uratowało ludzi przed chorobami i nędzą, z drugiej rozerwało wielowiekową wspólnotę i zniszczyło tkankę codziennego życia. Wielu dawnych mieszkańców tęskniło za swoimi jaskiniami, mimo że warunki były w nich fatalne. Ta historia pokazuje, że pojęcie postępu bywa skomplikowane, a to, co nazywamy ratunkiem, potrafi nieść ze sobą głębokie straty.

Od wstydu do stolicy kultury

Od lat osiemdziesiątych Matera powoli się odradzała. Artyści i rzemieślnicy zaczęli wracać do Sassi, a władze zrozumiały, że wykute w skale miasto to skarb, nie wstyd. W 1993 roku Matera trafiła na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a rozgłos przypieczętował wybór miasta na Europejską Stolicę Kultury 2019. Dziś jaskinie zmieniono w hotele, restauracje i pracownie, a Matera należy do najchętniej odwiedzanych miejsc południowych Włoch.

To niezwykła metamorfoza: z narodowej hańby w europejską stolicę kultury w ciągu jednego pokolenia. Jaskinie, w których jeszcze w połowie XX wieku umierały dzieci, stały się ekskluzywnymi pokojami hotelowymi. Ta przemiana budzi pytania o to, kto naprawdę korzysta z odrodzenia miasta i czy pamięć o dawnej biedzie nie ginie pod warstwą elegancji. Matera pozostaje miejscem, które opowiada o najstarszej historii Włoch, ale i o trudnej historii jej najbliższych dekad.

Sardynia i nuraghi

Sardynia reprezentuje inną, równie starą twarz Włoch. Wyspę znaczą tysiące nuraghi, kamiennych wież wznoszonych w epoce brązu, między około 1900 a 730 rokiem przed naszą erą. Najsłynniejszy zespół, Su Nuraxi w Barumini, wpisany na listę UNESCO, pokazuje rozbudowaną fortecę z wieżą centralną i otaczającą ją wioską. Budowle te należą do największych i najlepiej zachowanych konstrukcji megalitycznych Europy, a ich przeznaczenie wciąż bywa przedmiotem debat.

Nuraghi wyróżniają się techniką: stawiano je z wielkich, starannie dopasowanych kamieni, układanych na sucho, bez zaprawy. Wieże osiągały znaczne wysokości i pełniły zapewne funkcje obronne, ale też ceremonialne i prestiżowe. Ich liczba, szacowana na kilka tysięcy, świadczy o gęstym osadnictwie i rozwiniętej organizacji społecznej. Sardyńska cywilizacja nuragijska rozwijała się przez ponad tysiąc lat, zanim zetknęła się z Fenicjanami, a potem Rzymianami.

Dwa oblicza najstarszych Włoch

Matera i Sardynia pokazują, że pytanie o najstarsze zamieszkane miejsce Włoch nie ma jednej prostej odpowiedzi. Matera może się pochwalić ciągłością jaskiniowego osadnictwa, Sardynia monumentalną architekturą epoki brązu, a obie historie sięgają czasów przed założeniem Rzymu. To, które z nich jest starsze, zależy od tego, co liczymy: nieprzerwaną obecność ludzi, wielkość budowli czy pierwsze ślady osadnictwa. Każda odpowiedź prowadzi w inną stronę włoskiej prahistorii.

To właśnie czyni te miejsca fascynującymi: są dowodem, że Włochy nie zaczynają się od Rzymu. Zanim powstało imperium, w jaskiniach Matery i kamiennych wieżach Sardynii żyły społeczności, które zostawiły po sobie coś więcej niż ruiny. Ich historia bywa zaskakująco współczesna, jak w Materze, gdzie jaskinie zamieszkano aż do lat pięćdziesiątych XX wieku. Ta bliskość dawnego i nowego sprawia, że podróż do najstarszych Włoch nie wymaga wyobraźni, wystarczy przyjechać na miejsce.

Warto przy tym pamiętać, że jaskinie Matery to nie tylko domy, ale też rozległe podziemne kościoły zwane chiese rupestri. W miękkiej skale wydrążono ponad sto kaplic i świątyń, z których część zdobią freski sprzed wieków. Te skalne kościoły, ukryte w zboczu wąwozu, pokazują, jak głęboko osadnictwo wrosło w religijną i artystyczną tradycję regionu. Dla badaczy to kolejny dowód, że Matera była nie tylko miejscem mieszkania, ale i ośrodkiem kultury trwającym bez przerwy.

Podobieństwa między Materą a Sardynią sięgają głębiej niż sama starożytność. Oba regiony przez stulecia pozostawały na uboczu wielkiej historii, zachowując własny język, zwyczaje i kuchnię. Ta izolacja, choć bywała przekleństwem, pomogła przetrwać temu, co gdzie indziej zatarła nowoczesność. Dziś to właśnie odrębność przyciąga podróżników, którzy szukają we Włoszech czegoś więcej niż znanych zabytków wielkich miast.

Dla kogoś, kto chce zobaczyć te miejsca, najlepszy jest powolny rytm zwiedzania. Matera najlepiej wygląda o zmierzchu, gdy setki jaskiń rozświetlają się jak gwiazdy w zboczu, a Sardynia nagradza tych, którzy zboczą z głównych tras. Oba miejsca łączy to, że trzeba im dać czas, by ujawniły swój charakter. Wówczas okazuje się, że najstarsze Włochy to nie tylko ruiny, ale wciąż żyjąca, zaskakująco bliska codzienność. Wizyta w tych miejscach to w istocie podróż do czasów, gdy Włochy dopiero się rodziły, na długo zanim Rzym wyrósł na centrum ówczesnego świata. Kamień Matery i sardyńskie wieże opowiadają tę samą, najstarszą część włoskiej historii, która wciąż pozostaje niedoceniana.

Źródła i dalsza lektura

Przeczytaj także

Może Cię zaciekawić